Aktorska premiera Eweliny Saszenko w roli przedwojennej divy Hanki Ordonówny

Anna Grigoit

Anna GrigoitLRT.lt2023.05.11 14:12

Ewelina Saszenko

Ewelina Saszenko / J. Stacevičius/LRT fot.

W połowie maja w Wileńskim Teatrze Starym odbędzie się premiera spektaklu „Ordonówna”. Na scenie w roli aktorki zobaczymy po raz pierwszy piosenkarkę Ewelinę Saszenko. – Podczas pracy nad Ordonówną nauczyłam się pewnego luzu scenicznego. Teraz dobrze się czuję nie tylko śpiewając, ale też mówiąc ze sceny, demonstrując siebie, gdy się po scenie poruszam. Bardziej flirtuję – mówi w rozmowie z LRT.lt artyska.

Jak rozpoczęła się pani współpraca z reżyserką Lilą Kiejzik i Polskim teatrem Studio w Wilnie?

Dawno marzyłam o doświadczeniu wyjątkowo aktorskim. Jest to zupełnie inna praktyka. Z panią Lilą często spotykałyśmy się na przeróżnych spotkaniach i imprezach. Mówiłam: „pani Lilo, musimy zrobić jakiś wspólny projekt”. Przyznam, że od wielu lat marzyłam o nieco innej postaci. Bardzo bliska była dla mnie zawsze Kalina Jędrusik. Pewnego dnia odebrałam telefon od reżyserki, która zafascynowana oznajmiła: „Mam scenariusz! Będziesz Hanką Ordonówną”. Miałam mieszane emocje, bo przecież Hanka to nie Kalina.

Jednak po tym, jak pani Lila opowiedziała mi więcej o postaci Hanki, o jej więziach z Wilnem, Tyszkiewiczem, z Teatrem na Pohulance, zrozumiałam, że to rzeczywiście dobry pomysł.

Dodam, że reżyserka obiecała też, że jeżeli dobrze nam pójdzie z tym spektaklem, w przyszłości zareżyseruje też spektakl o Kalinie Jędrusik.

Zaczęliśmy pracować. Podczas pierwszych prób czytaliśmy tekst, bardzo dużo tekstów. Razem z innymi aktorami próbowaliśmy odnaleźć siebie w tych słowach, przekazać charakter, emocje.

Cieszę się, że Pani Lila zaufała mi i pozwoliła samodzielnie wybrać utwory Ordonówny do tego spektaklu. To była istna przyjemność.

Jestem wdzięczna teatrowi za nowe doświadczenie.

Ewelina Saszenko

Ewelina Saszenko / J. Stacevičius/LRT fot.

Z pewnością jednym z etapów przygotowań było zapoznanie się z biografią Hanki Ordonówny. Co było dla pani odkryciem albo zaskoczeniem?

Trochę już o Hance wiedziałam. Jej dwa utwory „Miłość ci wszystko wybaczy” oraz „Na pierwszy znak” śpiewałam kiedyś jeszcze z siostrami. Mama i babcia też mi opowiadały o niej. Więc Hanka nie była dla mnie zupełnie obca i nieznana.

Zawsze żartuję, że wiele moich projektów rozpoczyna się od książki. Dziwny zbieg okoliczności wydarzył się również tym razem. Przed rokiem od Rafała Jackiewicza otrzymałam w prezencie książkę biograficzną właśnie o Hance Ordonównie.

Najciekawszym dla mnie faktem o Hance jest to, o czym milczą encyklopedie, że Wilno, było ważnym etapem w jej życiu. Działała tu w latach 1940-1941.

Była wielką gwiazdą, ikoną polskiej piosenki przedwojennej. Jednocześnie była niesamowicie miłą, zwykłą i wielkoduszną kobietą. Wykształciła swój niepowtarzalny styl, stając się wielką artystką. To kobieta o dużym sercu. Wspierała potrzebujących w skrajnie trudnych warunkach, pomagała tułającym się po świecie dzieciom.

Umarła w młodym wieku. Wycieńczyły ją choroby – gruźlica, tyfus. Po części jej los był trudny.

Warto pochylić się nad jej wspaniałym życiorysem i wyszukać dla siebie przeróżne smaki z jej życia, przebogatej kariery estradowej, a także poetyckiej i pisarskiej. Wiele do dziś nierozwiązanych zagadek wiąże się z jej biografią, począwszy od daty i miejsca urodzin.

Ewelina Saszenko

Ewelina Saszenko / J. Stacevičius/LRT fot.

Czy znalazła pani jakieś wspólne cechy w jej postaci?

Z podobnym nastawieniem wychodzę na scenę. Staram się być zwyczajna i bliska dla mojego widza.

Łączy nas miłość do zawodu. Tak samo jak Hanka staram się nieść ciepło ludziom.

Los Ordonówny pomógł mi przybliżyć i poniekąd przeżyć Sławomir Gaudyn – scenarzysta tego spektaklu. Znał aktorów, którzy pamiętali Hankę. Po tych rozmowach i rozważaniach inaczej przemówił do mnie też tekst.

W internecie udało mi się odnaleźć kilka filmików o Hance. Okazały się one całkowicie zgodne z moimi wyobrażeniami o tej artystce.

To była wielka diva, która do dziś jest żywa w swoich utworach. Niesamowite uczucie.

Porozmawiajmy o kunszcie aktorskim. Dobrze czuje się pani na scenie jako piosenkarka. Grała pani też w musicalach, kabaretach. Co było dla pani nowym doświadczeniem?

Musicale charakteryzuje duża ilość ludzi na scenie. Tym razem jest tylko trzech aktorów. Partnerować mi będzie utalentowany aktor Oskar Wyganowski, w roli hrabiego Michała Tyszkiewicza, męża Hanki. Jest też pielęgniarka, którą gra Alina Masztaler.

Bardzo miło mówić do widza po polsku, w moim języku ojczystym. Scena jest źródłem moich sił. Zawsze szukam sobie wyzwania.

Lubię ten dreszczyk, kiedy jestem zmuszona wyjść poza swoją strefę komfortu. Choć nie ukrywam, że czasami wolę jakiś czas pozostać również w tej bardziej wygodnej strefie.

Tym razem Hanka jest moim sprawdzianem. Zobaczymy jak sama ze sobą poradzę. To fascynuje i wciąga.

Ewelina Saszenko

Ewelina Saszenko / J. Stacevičius/LRT fot.

Co w pracy nad Ordonką była dla pani prawdziwym wyzwaniem?

Najtrudniejszym momentem dla mnie jest ogarnięcie tak dużej ilości tekstu.

11 piosenek. Utwory tamtych lat są bardzo długie, poetyckie. Plus 30 stron tekstu aktorskiego. Jest to żmudna, czasochłonna praca.

Bardzo się cieszę, że moim partnerem jest Oskar Wyganowski. Bardzo mi pomaga. Jest moją ostoją zarówno w kwestiach gry aktorskiej, jak też w takim ludzkim wsparciu. Bardzo dobrze nam się współpracuje, absolutnie bez stresu.

Podczas pracy nad Ordonką nauczyłam się pewnego luzu scenicznego. Teraz dobrze się czuję nie tylko śpiewając, ale też mówiąc ze sceny, demonstrując siebie, gdy się po scenie poruszam. Więcej flirtuję.

Pani jako piosenkarka wyróżnia się na tle innych artystek nie tylko za sprawą swojej twórczości, ale także niepowtarzalną stylizacją strojów. Jak będzie tym razem? Czy to będą sukienki?

Styl Hanki jest jeszcze jednym punktem styczności. Kiedy po raz pierwszy zaczęłam bardziej poważnie przyglądać się starym jej zdjęciom, zrozumiałam, że to absolutnie ponadczasowa postać również w swoich kreacjach. Lubię taki styl. W zasadzie na scenie wyglądam bardzo podobnie.

Specjalnie dla roli w spektaklu tworzymy z krawcową dwie sukienki. Są bardzo podobne do tych, jakie nosiła Ordonka, zmieniłyśmy zaledwie kilka szczegółów, żeby kreacje bardziej uaktualnić. Jestem pewna, że te sukienki będą mi służyć jeszcze przez długie lata podczas koncertów.

Ewelina Saszenko

Ewelina Saszenko / J. Stacevičius/LRT fot.

O czym i dla kogo jest ten spektakl?

Dla widza będzie to zapewne fascynująca historia i niezwykła podróż w czasie. Jest to też niesamowita możliwość, by zapoznać się z repertuarem tej artystki, niesłusznie poniekąd zapomnianej.

Hanka Ordonówna to polska Edith Piaf. Podczas spektaklu akompaniować będzie mi mój ulubiony pianista Paulius Zdanavičius, który tak samo jak ja, był mile zaskoczony ponadczasowością utworów Hanki. Dziś ten styl nazywamy retro jazz. Więc spektakl jest też dla miłośników dobrej muzyki. Piosenki Ordonówny z pewnością będą częścią mojego repertuaru.

Spektakl jest o miłości. O tym, jak Hanka Ordonówna kochała życie, scenę i muzykę.

We wszystko, co robiła, angażowała się całkowicie. Swoją karierę, przypominającą baśń o Kopciuszku, zawdzięczała ambicji i pracowitości. Wszystko to spróbujemy przekazać.

Wierzę, że spektakl „Ordonówna” wielu zainspiruje do czegoś pięknego i dobrego.

Zaledwie kilka dni do premiery. Jak się pani czuje?

Umiem opanować stres. Jednak nie ukrywam, że im mniej dni do premiery, tym więcej we mnie niepokoju. Ciągły dreszczyk. Ciężko zasnąć. W głowie wciąż przewijam dialogi, słowa piosenek.

Zapewne cały niepokój ulotni się wraz z wyjściem na scenę i pierwszym wypowiedzianym słowem. Zawsze tak mam.

Cieszę się, że podczas premiery wśród widzów będą moi najbliżsi. Synka Teodora zostawimy tym razem w domu, obawiam się, że całą uwagę potrzebowałby wyłącznie dla siebie.

To będzie pierwsza premiera bez mojej największej wielbicielki. Już nigdy na sali nie ujrzę cudnych oczu mojej babci. Bardzo czekała na tę premierę. Wierzę jednak, że będzie czuwać nade mną z niebios.

Premiera spektaklu „Ordonówna” odbędzie się 16 maja, o godz. 19:00 w Wileńskim Teatrze Starym przy ul. J. Basanavičiaus 13.

Spektakl w języku polskim z napisami litewskimi.

www.lrt.lt